Odkryj świat słów i serca
Na tej stronie, małelitery, zapraszam Cię w podróż po świecie, w którym słowa mają moc. Znajdziesz tu moje opowiadania, fragmenty powieści – zarówno tych ukończonych, jak i tych w trakcie tworzenia. Będziemy wspólnie poszukiwać inspiracji, dzielić się pomysłami i komentować wydarzenia, które dotykają każdego z nas. Celem jest budowanie wrażliwości, zwrócenie uwagi na relacje międzyludzkie i międzypokoleniowe, oraz przypomnienie o bezcennej wartości drugiego człowieka, otwartości, przyjaźni i miłości.

Historie, które nosimy w sercach
Wszystko, co znajdziesz na tych stronach, odzwierciedla wartości, które są dla mnie najważniejsze. Moje opowiadania i fragmenty powieści są utkane z pragnienia ukazania piękna i złożoności relacji międzyludzkich. Wierzę, że literatura otwiera oczy i serca na to, co w życiu najcenniejsze – bezwarunkową przyjaźń, prawdziwą miłość i nieocenioną bliskość drugiego człowieka.

Twoje słowa mają znaczenie
Ta przestrzeń to nie tylko miejsce, gdzie dzielę się moimi myślami i tworami, ale także zaproszenie do dialogu. Po przeczytaniu moich tekstów, felietonów czy opowiadań, zachęcam Cię do podzielenia się swoimi wrażeniami. Czy odnalazłeś w nich cząstkę siebie, swoich bliskich, czy może dostrzegłeś odbicie życia, które Cię otacza? Twoja perspektywa jest dla mnie bezcenna i pomaga tworzyć jeszcze bardziej autentyczne historie.

Razem tworzymy nową opowieść
Planuję regularnie dzielić się nowymi fragmentami, opowiadaniami i pomysłami. Chcę, aby ten blog stał się miejscem, gdzie literatura żyje i rozwija się dzięki naszej wspólnej pasji. Jeśli masz sugestie dotyczące nowych tematów, postaci czy wydarzeń, które warto by było ubrać w słowa, daj mi znać. Razem możemy zbudować społeczność, która docenia piękno języka i moc opowieści.
Zapraszam do przeczytania pierwszej części opowiadania. Zaczął się luty ciekawe czy zorientujecie się jakiego wydarzenia dotyczy. Piszcie w komentarzu.
ONI
Stare, zakurzone pudło z hukiem spadło z szafy tuż za plecami Ali zatrzymując na moment bicie jej serca. Oparła mopa o ścianę i zdumiona usiadła na brzegu kanapy. Szybko zapomniała o nieprzyjemnym uczuciu strachu, bo wzrok koncentrowała już na zagadkowej paczce leżącej na świeżo zmytym, mokrym jeszcze parkiecie.
– Ciekawe, co masz w środku? – zastanawiała się głośno. Właśnie miała podnieść tajemniczy pakunek, gdy rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Rozglądała się bezradnie próbując przypomnieć sobie, gdzie zostawiła komórkę. W ostatniej chwil znalazła ją na dole w salonie.
– Cześć mamuś! – przymilnie popłynęło z głośnika – wzięlibyście 14-go do siebie dziewczynki?
– No…
– Bo, wiesz... Są walentynki! Planujemy się trochę rozerwać! – córka nie dała jej czasu na zastanowienie wbrew sobie rzuciła krótkie: – Jasne! – Zaopiekujemy się nimi, nie ma sprawy.
– Dzięki! Wiedziałam, że mogę na was liczyć! Bez dziadków ani rusz, pozdrów tatę, paa!
– Pa… – Ala przysiadła na poręczy fotela i zamyśliła się. Karolina była ich ukochaną córką. Dała im dwie wspaniałe wnuczki. Razem z mężem chętnie poświęcali im swój czas. Jednak ostatnio przeginała. Nie próbowała nawet organizować swojego życia. Zafascynowana pracą w korporacji zaczęła traktować córeczki jak przedmioty, którym obojętne jest z kim i gdzie przebywają. Najczęściej mówiła im dzień dobry, bo w czasie, gdy dzieciom mówi się dobranoc Karoliny ani jej męża Romka nie było jeszcze w domu. Ala wiedziała, że musi coś z tym zrobić nie tylko dla wnuczek, ale także dla siebie i swojego małżeństwa.
– Może też chciałabym, żeby mój Tadzik gdzieś mnie zabrał? Mam dopiero 48 lat! – mruknęła pod nosem.
Wchodząc do pokoju potknęła się i omal nie upadła.
– Jasna cholera! – rzuciła pod adresem wciąż leżącej na podłodze paczki. – Chodź no tu!
Paczka była właściwie pudełkiem po butach na dodatek okropnie zakurzonym. Zdziwiona spojrzała na szafę. W ubiegłym tygodniu ścierała wszystkie kurze i była pewna, że nie było tam żadnego pudełka. Wewnątrz znalazła dwa mniejsze zawiniątka owinięte folią i przewiązane czerwoną wstążką z fantazyjnie zawiązaną kokardą. Ostrożnie wysunęła zawartość jednego zawiniątka i w jednej chwili jej twarz rozpromieniała się blaskiem tysiąca słońc! To były listy z czasów, gdy byli jeszcze parą!